Mamy już IOD. Jak wygląda przejście?
Bez przerwy w obsłudze. Wypowiedzenie u obecnego dostawcy biegnie, a my już pracujemy: audyt startowy robimy, zanim obecna umowa wygaśnie. Pierwszy miesiąc nakładania się umów jest u nas bez opłaty.
To software, a my potrzebujemy człowieka.
Dokładnie tak. Kupują Państwo Inspektora, koordynatora i asystenta z nazwiska. Fort.One to miejsce, w którym Państwo ich rozliczają. Bez niego trzeba by wierzyć, że pracują.
Co się dzieje, gdy dojdzie do wycieku?
Dzwonią Państwo na kanał alarmowy, czynny 24/7/365; kontakt w 1 h. Oceniamy ryzyko, dokumentujemy zdarzenie i, jeśli trzeba, zgłaszamy je do UODO w 72 godziny. Gdy ryzyko dla osób jest wysokie, przygotowujemy też zawiadomienie tych osób (art. 34).
Nie mamy czasu na wdrożenie.
Audyt startowy to 2–3 godziny Państwa czasu rozłożone na trzy tygodnie. Resztę robi nasz asystent, a każde zalecenie ma odpowiedzialnego po naszej stronie.
Potrzebujemy też NIS2 albo AI Act.
Robimy to: Fort.One ma moduły NIS2 i ISO, a Tomasz Czarnecki pracuje w Grupie Roboczej ds. AI przy Ministerstwie Cyfryzacji. Ale nie sprzedajemy wszystkiego naraz. Najpierw RODO na zielono, potem Status pokaże, co dalej.
Mieliśmy złe doświadczenia z firmą od RODO.
To najczęstszy powód, dla którego przychodzą do nas klienci. Dlatego nie prosimy o wiarę, tylko o 48 godzin na Fort.One Snapshot. Wynik zobaczą Państwo, zanim cokolwiek podpiszą.
Czy mała firma musi mieć Inspektora Ochrony Danych?
Nie zawsze. IOD jest obowiązkowy w sektorze publicznym, przy monitorowaniu osób na dużą skalę i przy danych szczególnych kategorii (art. 37). W pozostałych firmach ktoś i tak musi odpowiadać za RODO; w abonamencie robi to nasz Inspektor.